Kiedyś rozmawiałam z pewnym chłopakiem na GG.. Ale raczej rozmawialiśmy tylko o muzyce i te sprawy. I jakoś tak mi się spodobał.. Potem wyjechał za granicę do pracy czy coś takiego. I nie rozmawiałam z Nim rok, w sumie czasami o Nim myślałam.
Jak wrócił odnalazł mnie na serwisie fotka.pl
Jak zaczęliśmy rozmawiać to masakra.. Jak czytałam Jego myśli przelane na ekran,
to miałam wrażenie, że to moje myśli. I na odwrót.
Hmm.. No i cóż. Minęło jakieś pół roku i się zakochałam...
Powiedziałam mu to. Uznał to za żart.
Ale uświadomiłam mu, że to nie jest żart.
Jest z mojego miasta, więc zaproponowałam spotkanie.
Ale on się wymiguje, powiedział, że ja Go nie kocham, że mi sie wydaje,
twierdzi, że jak go zobaczę, to już nie będę chciała Go znać.
Hmm.. Sama nie wiem co o tym myśleć.
Dodam, że on nie ma nikogo oczywiście...
Powiem Wam, że nie dam sobie z Nim spokoju,
wiem, że to jest ten jedyny. Koniec, kropka.
Jest wyjątkowy. I jeżeli nie on - to nikt.
Zresztą próbowałam się związać z kimś innym, ale nie wyszło.
On ma bardzo niskie poczucie własnej wartości..
Baaardzo niską samoocenę...
Widziałam Jego zdjęcie, a on sobie wkręca, że jest brzydki, głupi i w ogóle...
Poza tym wygląd się nie liczy jak dla mnie, dla Niego zresztą też.
Pytałam się w czym problem..
Myślałam, że najzwyczajniej się mu nie podobam, po prostu,
ale on mi powiedział, że jak bardzo czegoś chce to zazwyczaj zaprzecza,
że mu na mnie zależy i takie tam..
Hmm... Nie wiem o co chodzi.
On uważa, że jest skazany na samotność.
Że to nie jest możliwe, by ktoś się w nim zakochał.
Wmawia to sobie i mi.
Szczerze mówiąc nie wiem co mam robić...
Co o tym sądzicie?
