Obyczaje się zmieniają. Może Wam się nie podobać, że seks przed ślubem to grzech, czy nawet samo całowanie, ale grzech to grzech, nie wy je ustalacie i nawet jeśli są niemodne, nieżyciowe, nie na czasie itd. to i tak nadal są to grzechy.
ktoś podziela moje zdanie^^
E-eee. Cóż to za katolik, który do wiary podchodzi indywidualnie?
miałam na myśli życie zgodnie z własnym sumieniem, bo przecież dla jednego nieważne jest zachowanie dziewictwa do ślubu, dla kogoś to grzech nie do popełnienia. dla kogoś powtarzanie "O Boże, o Jezu" to chleb powszedni, innemu kiedy się wymsknie, pobiegnie skruszony do spowiedzi. dziecko pociągnęło dla zabawy za ogon kota, teraz czuje się źle i pójdzie wyznać swój grzech...Wy też byście poszli? ja nie, a ten przykład z kotem coś uświadamia... trzeba jak najlepiej przestrzegać przykazań i nakazów religii i Kościoła, do którego się należy, to oczywiste. ale najważniejsze, żeby myśląc nad rachunkiem sumienia być w zgodzie z sobą-ksiądz nic nie poradzi, że zatłukłeś sąsiadkę, a Ty uważałeś ją za niezłą sukę i wg Ciebe zrobiłeś przysługę światu, więc sie nie spowiadasz. Kościół się Ciebie nie wyprze, ale Twoja sprawa, Twoje sumienie. Bóg Cię oceni, w suumie nie wiemy jak, bo przecież targanie kota za ogon też jest złe. i możemy się spierać co jest grzechem a co nie, a w suumie to i tak cały czas polegamy na miłości i łasce Boga, i to chyba do Niego należy odpowiedź na to pytanie.
Rozumiem że wszystko co napisałem jest grzechem, ale ciężko z niektórych zrezygnować. Np. Jak ktoś się Masturbuje wiem że to jest nałóg jak ma z tym nałogiem skończyć oraz jak ktoś uprawia seks przed ślubem jak ma się powstrzymać.
a co? to niewykonalne?
