Oszustwo psychiatrów, czyli fikcyjność ADHD.

Udostępnij na Facebooku
Oszustwo psychiatrów, czyli fikcyjność ADHD.

Okazuje się, że znana wśród najmłodszych nadpobudliwość psychoruchowa ADHD tak naprawdę nie istnieje. Psychiatra, który odkrył tę chorobę, parę miesięcy przed śmiercią powiedział, że ją wymyślił. Mimo to cały czas 10 % dzieci otrzymuje taką diagnozę. 

Attention Deficit Hyperactivity Disorder, czyli ADHD zostało po raz pierwszy w 1968 zdiagnozowane przez Leona Eisenberga, amerykańskiego psychiatrę. Do objawów tej przypadłości miały należeć brak koncentracji, wyjątkowa pobudliwość, chaotyczność. Najczęściej przypisywano ją pociecho żywym, aktywnym, które nie były wstanie usiedzieć w jednym miejscu dłużej niż pięć minut.

Najstraszniejsze w tym wszystkim jest to, że pacjentom, u których stwierdzono ADHD przepisywano silne leki otępiające tj. Ritalin. środek ten blokuje rozwój, ogranicza wolności, samodzielność oraz powoduje szereg zmian w zachowaniu. Według Szwedzkiej Narodowej Komisji Doradczej w sprawie Bioetyki podawanie Ritalinu można uznać za łamanie praw człowieka.

Wydaje się to absurdalne, ale to prawda. Po co lekarz miałby wymyślać chorobę? Jeśli nie wiadomo, o co chodzi to chodzi o pieniądze. W tym przypadku jest podobnie. Najwięcej na tym przedsięwzięciu zarobiły firmy farmaceutyczne. W samych Niemczech sprzedaż Ritalinu wzrosła z 34 kg w latach dziewięćdziesiątych do 1760 kg w 2011 roku.

Jak to jest możliwe, ze dokonano oszustwa na tak ogromną skalę? W gruncie rzeczy to nie było wcale takie trudne. Doktor Leon Eisenberg był szanowanym lekarzem i naukowcem zajmującym wysokie stanowisko. Był liderem w psychiatrii dziecięcej. Dodatkowo miał dobre układy z Amerykańskim Towarzystwem Psychiatrycznym, które decyduje o klasyfikacji chorób. W ten sposób utworzono indeks choroby, na którym opierał się cały świat.

Sokoro ADHD nie istnieje, to dlaczego istnieją osoby, u których można zauważyć charakterystyczne objawy? Powody nadpobudliwości są różne. Czasami może to być zła dieta, nadwrażliwość na środowisko, problemy z integracją sensoryczną oraz stres. Najczęściej jest to brak zrozumienia ze strony dorosłych oraz systemu edukacji, że dzieci są różne, a ich aktywność jest zwykłym etapem rozwojowym.

Udostępnij na Facebooku

Skomentuj